czwartek, 6 lutego 2014

Nastolatek-socjopata. "Pan Potwór"

Możecie uznać, że jestem marudna, ale ostatnio często trafiam na książki, które mnie nie zachwycają. Albo wręcz robią wielkie nadzieje, a przynoszą rozczarowanie. Tak było z Panem Potworem. To następna powieść polecona mi w bibliotece, do której nie byłam przekonana w 100%. Ale pani bibliotekarka zachwalała, a okładka zapowiadała historię rodem z Zabójczych umysłów, których jestem fanką więc postanowiłam zaryzykować.

John Cleaver ma 16 lat, ale trudno go nazwać normalnym nastolatkiem. Mieszka na obrzeżach małej mieściny z matką i pomaga jej w prowadzeniu rodzinnego interesu, jakim jest, znajdujący się w domu, dom pogrzebowy. Jednak to nie balsamowanie zwłok jest największym dziwactwem Johna, a fakt, że siedzi w nim socjopata, który z czasem może się stać seryjnym mordercą. To właśnie jego chłopak nazwał Panem Potworem

Pan Potwór marzy o znęcaniu się nad ludźmi i stara się przejąć kontrolę nad bohaterem. Jednak John usilnie trzyma go w ryzach. W tym celu stworzył nawet listę zasad, których przestrzeganie zapewnia wszystkim bezpieczeństwo. Jednak kiedy kilka miesięcy wcześniej w Clayton zaczął grasować seryjny morderca pozwolił on swojej gorszej stronie przejąć panowanie- znalazł go i zabił. Od tego czasu Pan Potwór coraz bardziej łaknie krwi, zaś w miasteczku pojawia się kolejny zabójca, który wyraźnie chce przekazać Johnowi jakąś wiadomość.

źródło
Na pewno ogromnym plusem tej książki jest to, że patrzymy na wydarzenia oczami głównego bohatera. Dzięki temu możemy przyjrzeć się wszystkim jego rozterkom i podglądać wewnętrzną walkę jaką toczy ze swoją mroczną stroną. Za jej kolejny plus mogę uznać to, że zaskoczyło mnie rozwiązanie zagadki i kilka ostatnich scen nie pozwalało mi się oderwać, ale...

Spodziewałam się kryminału (owszem z drastycznymi scenami), w którym autor spróbuje odkryć tajniki chorego umysłu. Książki pełnej napięcia, niuansów, takiej którą trudno odłożyć jest na półkę (czegoś w stylu najlepszych thrillerów duetu Preston i Child). Z kolei Dan Wells zaserwował mi: nudny "wstęp" trwający przez pół książki, podczas którego bohater opowiada w kółko o tych samych emocjach i wydarzeniach, a także krwawą jatkę stanowiącą zlepek tortur z mało ambitnych horrorów. Zaś ostatecznie zniechęcił mnie czymś innym: poprzedni morderca był demonem. Nie mógł żyć bez organów zabieranych ofiarom, a kiedy John go zabił jego ciało się rozpuściło. I teraz też chłopak szuka demona. Istoty nadprzyrodzonej...

Pan Potwór to druga część historii Johna. Pierwsza opowiada, o wspominanej przeze mnie, sprawie serii morderstw sprzed kilku miesięcy. Czytałam tylko Pana Potwora i nie miałam żadnych problemów z odnalezieniem się w fabule. Także bez obaw można sięgać po którąkolwiek książkę z serii.

Ja pozostaję rozczarowana. Byłam nastawiona na psychologiczny portret seryjnego mordercy. Otrzymałam opowieść o potworach. Za inne książki Dana Wellsa podziękuję.

Książkę zgłaszam do wyzwania: Historia z trupem

4 komentarze:

  1. Ech, mnie książka bardzo się podobała, podobnie jak poprzednia część, Nie jestem seryjnym mordercą. Nie mogę odżałować, że wydawnictwo zarzuciło wydanie ostatniej części trylogii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie przekonała przede wszystkim tym potworem jak z horrorów, ale jakby wszystkim podobało się to samo to nie mielibyśmy o czym dyskutować :)

      Usuń
  2. Mam mieszane uczucia co do tej książki, ale i tak chciałabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj. Może ja jej docenić nie potrafię :)

      Usuń