czwartek, 24 stycznia 2013

Pączek narzędziem zbrodni. "Zabójczy wirus".

Zabójczy wirus to moje drugie, i na pewno nie ostatnie, spotkanie z Alex Kavą. Pochwalne peany na temat czytanej przeze mnie wcześniej książki tej autorki możecie znaleźć tutaj.

Tym razem wszystko zaczyna się od niewinnych pączków. Do siedziby FBI trafia przesyłka z tymi słodkościami, na jej dnie znajduje się bezsensownie brzmiący liścik z adresem, godziną i kilkoma oderwanymi groźbami. Kiedy we wskazane miejsce udają się zastępca dyrektora FBI Cunningam i agentka Maggie O'Dell odkrywają, że będą mieli do czynienia nie z atakiem bombowym jakiego się spodziewali, a z biologicznym.W domu, do którego zostali wysłani natrafiają na leżącą prawie w agonii kobietę i jej córeczkę. Kontakt z nimi może okazać się dla agentów tragiczny w skutkach. Zostają oni odseparowani od otoczenia i poddani obserwacji. W tym czasie Maggie zaczyna rozpracowywać zabójcę wysyłającego do przypadkowych ofiar wirusa ebola. Szybko odkrywa, że nic nie jest tak przypadkowe jak się wydaje, zaś inspiracją dla mordercy były wcześniejsze, głośne zbrodnie.

Po raz kolejnym mamy do czynienia z zabiegiem przeskakiwania fabuły z miejsca na miejsce. Domyślam się już powoli, że jest to jedna z cech charakterystycznych książek Alex Kavy. Te krótkie migawki jednocześnie dostarczające czytelnikowi wskazówek i nie pozwalające zbyt długo skupić się na jednym aspekcie sprawy jedynie potęgując napięcie, które staje się jego udziałem podczas lektury. Zaletą tych krótkich rozdziałów jest również to, że nie pozwalają na zanudzenie czytelnika ilością szczegółów i opisów. Dostajemy wszystkie niezbędne żeby wczuć się w klimat informacje, a jednocześnie nie jesteśmy zasypywani nadmiarem drobiazgów.
Przyznam się, że tym razem nie miałam żadnych przeczuć co do osoby zabójcy. Fabuła była tak zagmatwana, że zakończenie było dla mnie zaskoczeniem co cenię sobie w tym gatunku literatury. Fikcję literacką autorka wzbogaciła informacjami o prawdziwych zabójcach, ich sposobie działania czy wskazówkach, które pozostawiali.

Mam wrażenie, że twórczość Alex Kavy staje się dla mnie takim samym pewnikiem jak książki duetu Lincoln i Child. Po jedne i drugie mogę sięgać w ciemno. 

Recenzję zgłaszam do wyzwania: Z literą w tle 

 

3 komentarze:

  1. Jak do tej pory każda ksiażka tej autorki była świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się właśnie boje- to by znaczyło, że doszła mi kolejna seria do przeczytania :P

      Usuń
  2. Witam serdecznie :)
    Również i ja zapraszam do siebie na CANDY :)
    http://aurinka.blogspot.com/2013/01/ogaszam-candy-jak.html

    Pozdrawiam
    Aurinka

    OdpowiedzUsuń