Kwiaty na poddaszu to książka, która przeżywa obecnie swój renesans, książka, o której dużo się mówi i pisze, a także książka, o której na pewno słyszał każdy mol książkowy.
Dollangagerowie to rodzina idealna. Piękna, acz niezbyt samodzielna i inteligenta matka, kochający ojciec i czwórka rodzeństwa, tak urodziwa, że nazywana przez sąsiadów "drezdeńskimi laleczkami". Pierwsze strony książki to sielanka wypełniona słońcem i miłością. Wszystko to drastycznie zmienia się kiedy ojciec ginie w wypadku samochodowym i pozostawia rodzinę bez środków do życia. Matka postanawia, że przeniesie się z dziećmi do domu swoich, bardzo bogatych, rodziców. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że rodzice odcięli się od niej po ślubie, uznając jej związek z własnym wujem za zakazany i nieczysty. Na dodatek ojciec nie ma pojęcia o wnukach. Szybko jednak zostaje znalezione rozwiązanie tego problemu: dzieci należy zamknąć na poddaszu, gdzie mają siedzieć do śmierci dziadka lub powrotu matki w jego łaski.

Z każdą przeczytaną stroną zauważamy dwie przemiany. Matki, z kobiety kochającej swoje potomstwo, w całkowicie obcą osobę, traktującą je jedynie jako przeszkodę na drodze do szczęścia; a także samego rodzeństwa, któremu odebrano radość i poczucie pewności. W poczuciu samotności budują oni namiastkę rodziny. Na jej czele stoi najstarsza dwójka: Cathy i Chris, którzy w przeciągu kilku tygodni zmuszeni byli dorosnąć do nowych ról.
Rzadko ostatnio znajduję czas, żeby przeczytać książkę w kilka dni. Na tę potrzebowałam jednego. Losy rodzeństwa wciągnęły mnie tak bardzo, że nie byłam w stanie odłożyć powieści. To co w niej przyciąga to, między innymi, liczne niedopowiedzenia. W pewnym momencie nie wiadomo już kto jest zły, a kto dobry lub czy w ogóle ktoś jest dobry.
Cała ta sytuacja oglądana jest oczami Cathy, dziewczynki wchodzącej dopiero w wiek nastoletni. Odsłania ona przed nami najgłębiej skrywane sekrety, ale także mówi o tęsknotach i pragnieniach dzieci. Pokazuje również rodzącą się w niej nienawiść, która z czasem zaczyna ją zżerać.
Świat stworzony przez Virginię Andrews wciąga czytelnia, daje nadzieję na pomyślne zakończenie, po to żeby po chwili ją odebrać. Autorka zaskakuje, pobudza ciekawość i sprawia, że trudno przerwać lekturę.
Kwiaty na poddaszu to pierwsza z pięciu książek opowiadających o losach rodzeństwa Dollangagerów. Nie jest to jedyna napisana przez autorkę saga. Tematem, wokół którego osnuwa ona swoje powieści jest rodzina. Zazwyczaj mroczna i dysfunkcyjna, czasem nieobecna, bardzo rzadko wspierająca.
Odłożyłam Kwiaty na poddaszu zafascynowana lekturą. Jednocześnie nie do końca wyobrażam sobie jak można dalej poprowadzić fabułę, żeby w dalszym ciągu była ona tak wciągająca. Mam zamiar się przekonać.
(Zdjęcia pochodzą z, powstałej w 1987 r., ekranizacji książki. Wie ktoś może czy warto po nią w ogóle sięgnąć?)
Książkę przeczytałam w ramach październikowego wyzwania "Tydzień bez nowości"
Świat stworzony przez Virginię Andrews wciąga czytelnia, daje nadzieję na pomyślne zakończenie, po to żeby po chwili ją odebrać. Autorka zaskakuje, pobudza ciekawość i sprawia, że trudno przerwać lekturę.
Kwiaty na poddaszu to pierwsza z pięciu książek opowiadających o losach rodzeństwa Dollangagerów. Nie jest to jedyna napisana przez autorkę saga. Tematem, wokół którego osnuwa ona swoje powieści jest rodzina. Zazwyczaj mroczna i dysfunkcyjna, czasem nieobecna, bardzo rzadko wspierająca.
Odłożyłam Kwiaty na poddaszu zafascynowana lekturą. Jednocześnie nie do końca wyobrażam sobie jak można dalej poprowadzić fabułę, żeby w dalszym ciągu była ona tak wciągająca. Mam zamiar się przekonać.
(Zdjęcia pochodzą z, powstałej w 1987 r., ekranizacji książki. Wie ktoś może czy warto po nią w ogóle sięgnąć?)
Książkę przeczytałam w ramach październikowego wyzwania "Tydzień bez nowości"
Mam ją w planach od dawna. Ale naczytałam się już tyle recenzji, że niczym mnie sama książka nie zaskoczy. ;)
OdpowiedzUsuńOj myślę jednak, że zaskoczy :P Też mi się wydawało, że wiem już o niej wszystko, okazało się jednak, że ma dla mnie dużo niespodzianek.
UsuńOgromnie podoba mi sie ta saga. Akurat czytam czwarta czesc, rowniez w ramach tygodnia bez nowosci. Nie jest az tak poruszajaca jak druga i trzecia, ale rowniez bardzo wciagajaca.
OdpowiedzUsuńJak na razie przeczytałam dwie i druga wydawała mi się słabszą. Zobaczymy jakie będą wnioski po dalszej lekturze.
UsuńMoim zdaniem warto sięgnąć po ekranizację, choć nie wiem jak wypada porównanie do książki, bo ta jest jeszcze przede mną. Film jednak oglądałam jako dziecko i mocno go zapamiętałam, niedawno zaś miałam okazję go odświeżyć i nadal wywiera spore wrażenie.
OdpowiedzUsuńNo właśnie mam wątpliwości co do oglądania filmu- na filmwebie są o nim raczej niepochlebne opinie. Ale skoro mówisz, że robi wrażenie, to może się skuszę.
UsuńCiągle mam ją przed sobą, chociaż na mojej półce stoi jej druga część... Jak dorwę pierwszą to przeczytam od razu obie :)
OdpowiedzUsuńMnie się marzy przeczytać od razu całą sagę :) Ale to może w przyszłości się uda zrealizować.
UsuńOd kilku lat się do niej przymierzam ale jakoś tak ciągle wypada mi coś innego ;) Może wreszcie ją wypożyczę :D
OdpowiedzUsuńWidziałam kiedyś książki w jednym z marketów, zastanawiałam się, czy kupić. W końcu nie kupiłam,choć zawsze miałam ochotę na lekturę.
OdpowiedzUsuńTo zdjęcie mnie przeraża...
OdpowiedzUsuńKsiążkę czytałam już jakiś czas temu i przyznaję, że była na równi wciągająca co przeszywająca. Jednak na dzień dzisiejszy nie sięgnę po kolejne jej części. Nie do końca pasuje mi pomysł rozwinięcia niektórych wątków...
To czarno- białe? Mnie też.
UsuńDo mnie też za bardzo ciąg dalszy nie przemawia, ale daję mu szansę. Liczę, że zachowa atmosferę.
Książkę czytałam bardzo dawno temu, ale jakoś mnie nie zachwyciła, więc raczej nie mam zamiaru do niej wracać.
OdpowiedzUsuńPo pierwszą część może jeszcze kiedyś sięgnę, ale po kolejne raczej już nie.
Usuń