Znowu oceniłam książkę po okładce, a dokładniej po tytule, i znowu zostałam zaskoczona jej treścią. Kiedy zaczynałam lekturę Ciemnych postaci w historii Kościoła spodziewałam się publikacji traktującej o podstępnych papieżach, morderstwach w Watykanie i dostojnikach szkodzących Kościołowi. W moje ręce zaś trafiło opracowanie, w którym autor próbował się zmierzyć z mitami jakie narosły wokół chrześcijaństwa.
Przyznam, że ciężko było mi się na początku przestawić. Odrzucić moje oczekiwania i skupić na lekturze. Jednak z każdym kolejnym rozdziałem treść wciągała mnie coraz bardziej.
Swoją opowieść Michael Hasemann zaczyna wraz z początkami chrześcijaństwa. Pierwsze osiem rozdziałów poświęcone zostało czasom starożytnym i wczesnośredniowiecznym. Autor pisze o pustym grobie; znanej wszystkim (głównie za sprawą powieści Dana Browna) teorii, że świętym Graalem była krew Chrystusa ciągle krążąca w żyłach jego kolejnych potomków; miłości Jezusa do Marii Magdaleny czy teorii o Jego rodzeństwie. Powołuje się na dokumenty Kościoła i odrzuca te, których wiarygodność została poddana w wątpliwość. Miałam czasem poczucie bycia przysypaną starożytnymi zwojami, które autor stara się odcyfrować, ocenić i opowiedzieć o okolicznościach ich powstania i odkrycia. Chwilami ciężko mi było przez to przebrnąć.
![]() |
źródło |
Nie da się nie zauważyć, że autor skupia się głównie na odpieraniu hipotez postawionych przez duet Baigent i Leigh w kolejnych pisanych przez nich powieściach. Momentami miałam wrażenie, że książka jest swoistą krucjatą przeciwko twórczości obu pisarzy. Ich nazwiska przywoływane są prawie w każdym rozdziale, a Hasemann stara się zaprzeczyć temu, co napisali oni w swoich książkach. Chwilami miałam wrażenie, że to oni są tymi tytułowymi ciemnymi postaciami.
Ciemne postacie w historii Kościoła są skierowane do przeciętnego czytelnika. Autor nie nadużywa naukowych pojęć, nie zasypuje nadmierną ilością faktografii czy szczegółów. Książka napisana jest plastycznym, ciekawym językiem dzięki czemu można czytać ją z przyjemnością. I na pewno, każdy dowie się z niej czegoś interesującego.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M
Książkę zgłaszam do wyzwania: Nie tylko literatura piękna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz