środa, 12 listopada 2014

Walcząc z przeznaczeniem. "Wybory"

Ostatnimi czasy żadna książka nie była dla mnie tak przyjemny zaskoczeniem jak właśnie Wybory. Jej autorka udowodniła mi, że z bardzo prozaicznego tematu da się zrobić tak klimatyczną historię.

Nowy Orlean, początek lat 50. Josie Moraine wychowywana jest przez matkę- prostytutkę. Miano "córki kurwy" towarzyszyło jej przez całe życie. Z tego powodu siedemnastoletnia Josie nie zdecydowała się na naukę w lokalnym collegu, gdzie musiałaby znosić drwiny wszystko o niej wiedzących koleżanek. Zamiast tego wybrała pracę. W dzień, wraz ze swoim przyjacielem Patrickiem, prowadzi księgarnię, rankami sprząta burdel, w którym pracuje jej matka. 

W ogóle matka Josie to temat na osobną opowieść- nieodpowiedzialna, egoistyczna kobieta, która przynosi córce tylko cierpienia i kłopoty. Nawet kiedy znajduje się tysiące kilometrów od niej. Dlatego też jej obowiązki przejęła, w pewnym sensie, Willie- burdelmama i prawdziwa kobieta interesów. Twardą ręką trzyma ona swoje "dziewczynki", wie o wszystkim co dzieje się w Nowym Orleanie i potrafi wyciągnąć z tego dla siebie korzyść, a Josie darzy szorstką miłością. I prawdopodobnie dziewczyna poprzestałaby na dotychczasowym życiu gdyby w drzwiach księgarni nie stanęło dwoje klientów: bogaty mężczyzna pytający ją gdzie studiuje i równie bogata dziewczyna, zachwalająca college Smiths'a, okazująca Josie wiele przyjaznych uczuć i obiecująca otoczyć ją opieką jeśli zdecyduje się tam studiować. Josie staje więc przed trudnymi wyborami, które dodatkowo skomplikuje morderstwo, kradzież, śmierć i miłość.

źródło
Każda stronica Wyborów pulsuje zakazaną miłością, gorącym powietrzem i muzyką. Z każdej wychodzi do nas Nowy Orlean z połowy wieku. Miasto tajemnicze, pełne wdzięku i nietuzinkowych postaci. Tam przestępcy chodzą w garniturach, burdelmama ma własnego szofera, a matka bez wyrzutów sumienia okrada córkę. Ruta Sepetys tak zaczarowała swoją powieść, że przez te kilka godzin kiedy ją czytałam, chodziłam wraz z Josie po ulicach miasta. Poznawałam przy tym jego dobre i złe strony.

Wybory miały być kolejną lekką powieścią, a stały się książką od której nie mogłam się oderwać. Pełną emocji, poplątanych ludzkich losów i niespodzianek. Taką, której bohaterów chciałoby się spotkać i zobaczyć więcej niż tylko ten wielki wycinek ich życia. Jeśli więc chcecie poczuć magię Nowego Orleanu, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po tę książkę.

8 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie tą książką. Z pewnością kiedyś po nią sięgnę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak się zgrałyśmy, że ja dzisiaj wrzuciłam o niej notkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale refleksje masz po niej bardzo odmienne :)

      Usuń
  3. Już dziś czytałam o tej książce. Jakże różny odbiór tego samego tekstu mogą mieć poszczególne osoby. I to lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różny odbiór jest fajny, ale najdziwniej się czuję, jak mam całkiem odmienne zdanie od 99% innych czytaczy. Wtedy zastanawiam się czy może po prostu zbyt ograniczona nie jestem żeby docenić/skrytykować daną rzecz :D

      Usuń
  4. Przekonałaś mnie w stu procentach :) to książka dla mnie, chociaż gdyby nie Twoja recenzja to bym się nią nie zainteresowała :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję w takim razie, że się spodoba i nie będę się musiała wstydzić, że na gniota Cię namówiłam :)

      Usuń