wtorek, 22 lipca 2014

Fatum. "Dziewczyna na Time Square"

Są książki, które sprawiają, że dziękujemy losowi za to co mamy. Dziewczyna na Time Square jest właśnie jedną z nich.

Lily to z pozoru normalna dziewczyna: studiuje, dorabia jako kelnerka, dzieli mieszkanie z przyjaciółką, spędza czas z rodziną. Oczywiście w jej życiu są małe tragedie, takie jak rozstanie z chłopakiem czy problemy na uczelni, ale mimo to można powiedzieć, że wiedzie dość niefrasobliwy i szczęśliwy żywot. Pewnego dnia jej świat staje do góry nogami.W tym samym czasie spadają na nią: wygrana na loterii, zaginięcie przyjaciółki i wiadomość o śmiertelnej chorobie. Jej wsparciem w całej tej sytuacji będzie, walczący ze swoimi demonami, detektyw Spencer- policjant prowadzący śledztwo ws. zaginięcia.

Nie wiem czego spodziewałam się po Dziewczynie na Times Squere, ale nie na pewno takiego koktajlu emocjonalnego jaki zafundowała mi Paullina Simons. Już nie chodzi o dochodzenie, które przyjmuje coraz to dziwniejszy obrót (choć uważam, że z rozwiązaniem autorka trochę przesadziła- jak dla mnie jest ono zbyt udziwnione). Z przerażeniem za to czytałam o rodzinie Lily. Rodzinie, w której ciężko chora dziewczyna nie ma żadnego wsparcia. Nie mogłam uwierzyć, że w takiej sytuacji można odwrócić się od osoby umierającej bo dokonała ona "niewłaściwego" wyboru partnera.

źródło
Łatwiej było mi zrozumieć starsze pokolenie, ścigane przez przeszłość i traumatyczne wspomnienia, niż rodzeństwo Lily. Z jednej strony tkali oni dość misterną sieć kłamstw, z drugiej przerzucali na bohaterkę cały ciężar odpowiedzialności za wydarzenia, z trzeciej jeszcze jak magnes działały na nich pieniądze z loterii. A chyba największym szokiem byli dla mnie rodzice dziewczyny, którzy nie wskoczyli w samolot na pierwszą wiadomość o raku. Pozostawali dalecy i zajęci sobą, a jednocześnie liczący na to, że to właśnie ich córka zajmie się nimi i rozwiąże ich problemy, gdyż te są ważniejsze niż jej choroba.

Trudna była dla mnie ta książka pod względem emocji. Tym razem nie było idealnej rodzinki, śmiechu, wsparcia i miłości. Była ogromna pustka, żal, samotność, nieufność, strach. Momentami miałam wrażenie, że czytam o skrajnej patologii ukrytej pod płaszczykiem dobrych manier i dużych pieniędzy. Bardzo smutna i przybijająca była dla mnie ta powieść.

źródło
Jednocześnie język jakim napisana jest Dziewczyna na Time Square sprawia, że trudno się od tej książki oderwać. Paullinie Simons udało się zmieścić na kartach książki wszystkie opisywane przeze mnie emocje. Dodatkowo, to nie choroba Lily jest rzeczą na której autorka się skoncentrowała, ale toczące się śledztwo. Kiedy wydaje się już, że sprawa zaginięcia Amy przycichła i koncentrujemy się na stanie zdrowia i życiu uczuciowym Lily (tak, w całej tej masie złych rzeczy znalazło się również miejsce na miłość), Simons zaskakuje nas nowym faktem, który przewraca wszystko do góry nogami.

Mimo tego, że Dziewczyna na Time Square do najcieńszych nie należy przeczytałam ją błyskawicznie. To nie jest książka, której lekturę można przerwać. Ale nie pobiegnę do biblioteki po kolejną powieść Paulliny Simons. Przynajmniej nie od razu. Po tej dawce emocji potrzebuję czegoś lekkiego.

Książkę zgłaszam do wyzwań: Grunt to okładka, Z literą w tle

(Jadę pod namiot, wracam za kilka dni. Trzymajcie kciuki za pogodę).

10 komentarzy:

  1. Myślę, że niestety nie każdy ma kochającą rodzinę. I to co opisała autorka może być oparte na faktach. Lubię książki naszpikowane emocjami - poszukam jej w czwartek w bibliotece. A za Twoje udane wakacje trzymam mocno kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie każdy, ale tu była "kumulacja nieszczęść".
      Dzięki za kciuki. Wakacje udane czego "dowodem" jest złamany palec :)

      Usuń
  2. Podobają mi się te okładki Świata Książki dla książek Simons... Zawsze gdy jestem w księgarni dotykam te okładki, a żadnej książki na własność nie mam. Jakoś coś... coś mnie przed nimi blokuje. Może to kwestia czasu i wreszcie na jakąś się skuszę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie okładki przyciągały :) Ale nie w księgarni, a w bibliotece. Może to tam warto poszukać książek Simons przed zakupem i zobaczyć czy w ogóle są w Twoim guście? Bo mam wrażenie, że to nie jest ten rodzaj powieści, który podoba się wszystkim.

      Usuń
  3. Czytałam trylogię Jeźdźca Miedzianego tej autorki, która bardzo mnie wciągnęła. Skoro i tę książkę szybko się czyta, to porozglądam się za nią w bibliotece. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się jeszcze waham przed Jeźdźcem :)

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o tę autorkę, czytałam tylko "Drogę do raju". Uczucia? Mieszane... Fabuła tej książki bardzo mnie ciekawi, chociaż obawiam się lekkiego rozczarowania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie łatwa nie jest, ale może warto dać autorce drugą szansę?

      Usuń
  5. Lubię sięgać po książki, które powodują, że zaczynam doceniać to, co mam, chociaż przez jakiś czas... Nie stronię od powieści poruszających najgłębsze emocje, a wręcz przeciwnie - tego właśnie szukam w lekturze. Muszę w końcu poznać twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym momencie szukałam zdecydowanie czegoś innego :( Ale książka jest świetna. To takie brutalne zderzenie z rzeczywistością i coś co zaburzyło mój pozytywny świat.

      Usuń