niedziela, 28 września 2014

Z chałupy na salony. "W cieniu Pałacu Zimowego"

John Boyne zasłynął książką Chłopiec w pasiastej piżamie, które doczekała się, znanej na całym świecie, ekranizacji. Ja sięgnęłam po jego mniej znaną powieść: W cieniu Pałacu Zimowego.

Kiedy ukochana żona Griegorija umiera w szpitalnym łóżku, on siedząc przy niej, stara się powrócić myślą do szczęśliwszych chwil. Do czasów, kiedy jako szesnastolatek został opiekunem carewicza Aleksego, zamieszkał w Pałacu Zimowym i na jego korytarzach spotkał miłość swojego życia, a także stawił czoło carycy i, budzącemu grozę, Rasputinowi. Do chwil późniejszych, gdy wraz z małżonką zaczynał nowe życie w Londynie i gdy na świat przychodziła ich córka. Jednak myśli Griegorija zaprzątają również smutne wspomnienia: rewolucja, ucieczka z Rosji, śmierć dziecka, wykluczenie ze społeczności czy w końcu, choroba żony.

Książka składa się z migawek i urywków właśnie tych wszystkich wspomnień. Gregorij skacze pomiędzy krajami i epokami. Opowiada nam pojedyncze wydarzenia, przywołuje ważne dla nich chwile. Książka nie ma układu chronologicznego przez co miałam lekkie wrażenie chaosu. W jednej chwili jesteśmy w Pałacu Zimowym w roku 1917, po to by za chwilę być w Londynie w trakcie II wojny, później wrócić do Pałacu, zahaczyć o Paryż, udać się do Jekaterynburga itd. Jednak ten bałagan nie był czymś przypadkowym. Było to raczej odwzorowanie ludzkich myśli, które też zazwyczaj zbyt uporządkowane nie są.

W cieniu Pałacu Zimowego to książka bardzo klimatyczna. Johnowi Boyne udało się oddać nie tylko atmosferę carskiego dworu, ale również rosyjskiej wsi czy międzywojennego Paryża. Każde z tych miejsc jest inne, ma inne tempo życia, dochodzą nas z nich różne zapachy i dźwięki. Ośmieliłabym się stwierdzić, że to właśnie czasy i miejsca były bohaterami tej powieści. To one odgrywały główną rolę, zaś historia Gregorija i Zoi była ich uzupełnieniem.

W ogóle dziwna jest ta historia. Niby tajemnicza i zakryta przed czytelnikiem, niby pewne rzeczy mają stać się jasne dopiero na ostatnich stronach, ale tak naprawdę znamy rozwiązanie praktycznie od samego początku. Szczególnie, że polski wydawca umieścił je na odwrocie okładki. Mimo tego historia sama w sobie warta jest przeczytana, a że nie jest to kryminał, to fakt, że znamy odpowiedź nie psuje przyjemności z lektury.

Nigdy jakoś nie ciągnęły mnie książki o carskiej Rosji czy o Rosji w ogóle. Jednak W cieniu Pałacu Zimowego przeczytałam z zafascynowaniem od deski do deski i to zdecydowanie te rosyjskie fragmenty wciągały mnie najbardziej. W związku z czym polecam powieść zarówno miłośnikom Rosji, jak i sceptykom.

16 komentarzy:

  1. O! Widzę, że to książka w moim guście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  2. Już kiedyś myślałam o tej książce, a potem jakoś zniknęła mi z horyzontu... Może być ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, większość książek, o których myślę, znika mi z horyzontu, a czytam to, na co akurat wpadłam w bibliotece. Taka książkowa skleroza :) Też na nią cierpisz?

      Usuń
  3. Skoro Ty przeczytałaś z zafascynowaniem to mnie pewnie jeszcze bardziej będzie się podobać, zresztą od dawna mam ją w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znowu czuję ciężar odpowiedzialności :) Udanej lektury w takim razie

      Usuń
  4. A wiesz, że mnie też nie bardzo ciągnie do tych rejonów w sensie historycznym? Ale że prozę Boyne'a trochę znam, to możliwe, że dam mu kolejną szansę, może akurat będzie ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ani historycznie ani geograficznie specjalnie nie ciągnie, ale książka wpadła mi w oko, więc postanowiłam dać jej szansę. I nie żałuję.
      Powieści Boyne'a nie znam absolutnie. Po "Chłopca..." na pewno w najbliższym czasie nie sięgnę. Ale może po coś innego?

      Usuń
  5. Niezupełnie w tej książce panuje bałagan chronologiczny - raczej autor cofa się wspomnieniami w czasie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę to nawet były trzy płaszczyzny czasowe: carska Rosja, późniejsza podróż po Europie i współczesne czasy. Ale to nie toczyło się w żaden sposób równolegle. Gdzieś w tym wszystkim była np. opowieść o podróży do Petersburga, która przewijała się kilkukrotnie itd. I dla mnie to wszystko robiło wrażenie bałaganu.

      Usuń
  6. Musze się przyznać, ze książka bardzo mnie się nie podobała. Nudziła mnie strasznie. Nie wiem z czego to wynikało. NIe poczułam więzi z bohaterami. NIc nie zaiskrzyło. Nistety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to właśnie dlatego, że (tak mi się przynajmniej wydawało) to nie Gregorij i Zoja byli głównymi bohaterami, a przechodząca przemiany Rosja? Dla mnie to ona grała pierwsze skrzypce, a ludzie byli ciut mniej intensywni.

      Usuń
  7. Zapomniałam o tej książce, a chciałam ją przeczytać. Uwielbiam tego autora!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się w takim razie, że Ci przypomniałam o niej :)

      Usuń
  8. Zauroczyła mnie okładka, zapisuje na listę i będę szukać

    OdpowiedzUsuń