wtorek, 12 sierpnia 2014

Psy, książki i miłość. "Szczęśliwe zakończenie"

Dwie absolutnie różne kobiety. Dwa sposoby życia i przyjaźń, która nie powinna mieć szans na zaistnienie. To wszystko serwuje nam Lucy Dillon w książce: Szczęśliwe zakończenie.

Początek tej niecodziennej przyjaźni dał szalony dalmatyńczyk, który sprawił, że drogi Michelle i Anny się skrzyżowały. Po prawie trzech latach od tego wydarzenia kobiety są najlepszymi przyjaciółkami. Wydawałoby się, że mają tak różne charaktery i pragnienia, że ta przyjaźń jest niemożliwa. A jednak trwa w najlepsze, także w momencie kiedy życie obu kobiet zaczęło się gwałtownie zmieniać. Marząca o dziecku Anna stała się macochą trzech dziewczynek, córek jej męża z pierwszego małżeństwa. Zamieszkanie z nimi wszystkich trzech przewróciło jej życie do góry nogami i oddaliło realizację jej planów. Anne stała się prężnie działającym przedsiębiorstwem gastronomicznym, pralniczym, porządkowy i taksówkarskim, dlatego też praca, którą proponuje jej Michelle, pomimo że jest spełnieniem marzeń, budzi jej obawy. Postanawia jednak w domowym grafiku znaleźć również czas dla siebie i zostaje kierowniczką księgarni.

źródło
Druga z bohaterek, Michelle, to bizneswomen, która uciekła przed przeszłością do niewielkiego miasteczka, i która zaczyna podbijać lokalny rynek. Prowadzi już sklep z akcesoriami do wystroju domu, teraz chce rozszerzyć jego działalność, a idealnym do tego miejscem wydaje się być lokal zamkniętej księgarni. Jest tylko jeden problem: właściciel postawił warunek, że najemcy przez rok nie wolno zmienić asortymentu. Nie mając innego wyjścia Michelle postanawia przetrwać ten czas. Nie spodziewa się, że w pakiecie z lokalem dostanie upierdliwego prawnika Rory'a, który będzie czuwał nad wypełnianiem zobowiązań.

Oczywiście, gdybyśmy poprzestali jedynie na życiu zawodowym bohaterek byłoby nudno. Stykamy się więc z ich pasjami, obawami, zainteresowaniami. Poznajemy zarówno męża i problematyczne pasierbice Anny, jak i brata Michelle, a także jej przerażającego (byłego) męża i upierdliwą matkę. Ich życie rodzinne to kłębowisko emocji i uczuć, nie zawsze pozytywnych.

źródło
Przyznam, że byłam do Szczęśliwego zakończenia nastawiona dość ostrożnie. Obawiałam się, że będzie to książka zdominowana przez psy. I przeżyłam bardzo przyjemne rozczarowanie. To jest absolutnie idealna powieść wakacyjna. Pełna kiełkujących romansów, kłótni z nastolatkami i ciepłych uczuć. A jednocześnie nie jest mdła i pozbawiona życia. Lucy Dillon wie jak skomplikować życie swoich bohaterów i przyciągnąć czytelnika. 

I to właśnie to umiejętne budzenie zainteresowania odróżnia tę książkę, od czytanych ostatnio przeze mnie, babskich powieści. Tym razem nie mogę narzekać na nudną fabułę czy bezpłciowe postacie. Wręcz przeciwnie, były one tak żywe, że miałam ochotę wejść do sterylnego mieszkania Michelle i nabałaganić.

źródło
Oczywiście Szczęśliwe zakończenie nie jest to powieść, która trzyma w ogromnym napięciu i zaskakuje co stronę zwrotami akcji (chociaż kilka razy się zdziwiłam). Już na początku potrafimy pewne rzeczy przewidzieć mimo to Lucy Dillon udało się sprawić, że podczas czytania uśmiechałam się i martwiłam, a także byłam ciekawa jak z kolejną niespodzianką sobie obie kobiety poradzą. Dlatego też cieszę się, że Szczęśliwe zakończenie nie jest jedyną powieścią na koncie pisarki i nie mogę doczekać się kolejnych spotkań. 

Książkę zgłaszam do wyzwania: Grunt to okładka

7 komentarzy:

  1. Czytałam tej autorki "Spacer po szczęście" - całkiem sympatyczna, też z psem, ale nie tylko o psie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co się zorientowałam wszystkie jej książki mają psich bohaterów :)

      Usuń
  2. No i co mi zrobiłaś, już prawie zapomniałam, że chcę ją przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a dzięki mnie możesz ją znowu dopisać do listy: "koniecznie przeczytać" :)

      Usuń
  3. Skoro to "idealna książka na wakacje" to muszę ją niebawem poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostały Ci jeszcze jakieś trzy tygodnie :)

      Usuń
  4. Akurat na tę książkę nie mam ochoty...to trochę dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że opowiada m.in. o prowadzeniu księgarni i że występują w niej psy (a raczej jeden pies, o ile dobrze zrozumiałam) Niby tak bliskie mi tematy, a w ogóle nie jestem zaciekawiona.

    OdpowiedzUsuń