niedziela, 4 listopada 2012

Znów na Manhattanie "Rozwód od Armaniego"

Co powinna zrobić trzydziestoparolatka, która przypadkiem odkryła, że mąż ją zdradza? Jej teściowa znalazła na to doskonałe rozwiązanie: zamykać oczy i udawać, że nic się nie dzieje. Jednak Holly nie wydaje się być do niego przekonana. Nie zmienia tego nawet groźba wykluczenia z "towarzystwa" i kobieta decyduje się na rozwód.

Słowa teściowej okazują się być prorocze i Holly zauważa, że odsuwają się od niej wszystkie znajome, jakby w obawie, że rozwodem można się zarazić. Jedyną jej towarzyszką pozostaje była szwagierka Kiki. Ułatwia jej ona akceptację nowego stanu rzeczy i pokazuje zakłamanie środowiska, w którym spędziły lata. Dla Holly zaczyna się nowe życie. Poszukiwanie pracy, randki, nowe miejsce zamieszkania i solenne przyrzeczenie, że już nigdy nie zwiąże się z żadnym z finansistów z Cite. 

Rozwód od Armaniego to kolejna książka o pięknych i bogatych mieszkańcach Manhattanu. Zdecydowanie mało ambitna lektura, ale przy tym niesamowicie przyjemna i wciągająca. Jest to również kolejna książka, która doskonale poprawia humor. No bo jak można się nie uśmiechnąć czytając o randkowaniu z nudnym, ale modnym młodzieńcem lub też starszym, ale bardzo napalonym artystą, który maluje głownie swoje akty? Dodatkowym komicznym elementem powieści jest była teściowa obu pań: Sherry Von. Istne wcielenie zła, pojawiające się w nieodpowiednich momentach i wysysające całą radość świata.

Pamiętać jeszcze należy o rodzicielskich obowiązkach wobec syna, o dziesięć lat młodszej następczyni znajdującej się przy boku byłego męża, a także towarzyszeniu rozrywkowej i artystycznej przyjaciółce w licznych galach i podbojach. W końcu dwie młode singielki nie będą się ukrywać w domach i oczekiwać ze spokojem starości. Chociaż Holly początkowo miała taki zamiar...

Dodatkowo smaczku książce dodają ironiczne uwagi dotyczące małżeństwa rozpoczynające każdy rozdział, a także przeróżne tabelki, wykresy i rówanania, które ukazują świat nowojorskiej society jako absolutnie pozbawiony sensu.

Jill Kargman to autorka już przeze mnie czytana wielokrotnie. Zawsze sięgając po jej książki mam pewność, że czeka mnie dobra zabawa okraszona nutką romantyzmu. Tak było również i tym razem. Rozwód od Armaniego to lektura, którą polecam gorąco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz