
Są artyści, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Jednym z nich jest Claude Monet. Z czym nam się kojarzy? Z impresjonizmem, nenufarami, może z obrazami przedstawiającymi londyński Parlament i z, trzymającą parasolkę, kobietą na łące. Jest ona dla nas postacią anonimową, kolejną modelką pozującą artystom. Nie widzimy rysów jej twarzy. Często nie wiemy, że była jedyną miłością Moneta, miłością, która stanowiła sens jego życia. Ta kobieta to Camille Doncieux.
Claude i Camille to opowieść o niełatwym uczuciu jakie połączyło tych dwoje ludzi. Ona, kobieta z wyższych sfer, zaręczona z odpowiednim kandydatem, on, niepopularny malarz, utrzymujący się w Paryżu jedynie dzięki datkom przysyłanym przez rodzinę. Poznają się przypadkiem. Camille, wbrew konwenansom, decyduje się zapozować Monetowi, traktując to jedynie jako ostatnią przed ślubem przygodę. Tak powstaje Kobieta w zielonej sukni. Wspólnie spędzany czas sprawia, że przelotna znajomość zmienia się w coś więcej.

Autorka przedstawia nam Moneta jako starszego już człowieka. Dorobił się w końcu własnego domu i ogrodu, ale czuje się samotny. Pisze listy do siostry swojej zmarłej żony z nadzieją, że pomoże mu to poznać ukochaną kobietę. Refleksja jaka opadła mnie podczas lektury była smutna: Monet i jego towarzyszka nie znali się, nie rozmawiali ze sobą, nie dzielili problemami. Mówili tylko o miłości, nigdy o głodzie, strachu, chorobie. Od czasu do czasu kończyło się to nagłym wybuchem, próbą odkrycia prawdy, ale potem wszystko wracało do poprzedniego stanu. Przyznam, że z każdą stroną bylam coraz bardziej, tym dziwnym związkiem, zafascynowana.
Przez kolejne karty przeszłość miesza się nam z teraźniejszością. Opowieść o życiu Monetów przerywana jest migawkami z roku 1908. W żaden sposób jednak nie wytrąca to czytelnika z toku narracji, a jedynie wzmaga jego ciekawość i skłania do zastanawiania się jakie wydarzenia doprowadziły artystę do tego punktu w życiu.

Zdecydowanie książka ujęła mnie za serce. Polecam ją wszystkim, którzy tak jak ja kochają Paryż, sztukę, historię i dobrą literaturę!
Camille z Jeanem- pierworodnym synem.
O Paryżu poczytam bardzo chętnie :)
OdpowiedzUsuńZresztą tą książkę mam już na oku, teraz tylko mam nadzieję, wpadnie wkrótce w moje ręce.
Ja mam nadzieję, że wpadną mi w ręce kolejne z serii i że będą tak samo dobre.
Usuńw ubiegłym roku czytałam książkę,również polecam , jest bardzo ciekawa,czyta się lekko i szybko
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja :)
OdpowiedzUsuńDziękuję- bardzo miło taką opinię przeczytać :)
UsuńTwoja recenzja spowodowała, że chyba zacznę polowanie na tę książkę :) Wprost uwielbiam malarstwo Moneta <3
OdpowiedzUsuńTo w takim razie udanych łowów :) Naprawdę warto.
UsuńŚwietna książka, nie znalazłam jej strony na fb więc utworzyłam :
OdpowiedzUsuńhttps://www.facebook.com/pages/Claude-i-Camille-Stephanie-Cowell/182140251888333
Zapraszam fanów:)