Rozczarowanie to może złe słowo, ale pokładałam w Bibliotece umarłych duże nadzieje i niestety nie dorosła do nich.
Początek jest obiecujący: seryjny morderca grasuje po Nowym Jorku. Jego znakiem rozpoznawczym jest pocztówka, którą ofiary dostają dzień wcześniej. Zwykła kartka z rysunkiem trumny. Oprócz niej nic nie łączy zabitych. Są z różnych dzielnic, grup społecznych, różnej narodowości czy wyznania. Również sposób w jaki giną za każdym razem jest krańcowo odmienny. FBI przez kilka tygodni nie poczyniło żadnych postępów w sprawie. W końcu zostają oddelegowani do niej: liczący dni do emerytury, mający problemy z alkoholem Will Piper i pilnie przestrzegająca regulaminu, będąca zaraz po szkole Nancy Lipinski. To jest pierwsza historia.
Druga dzieje się ponad 50 lat wcześniej. Zespół archeologów znajduje na angielskiej wyspie Wight coś, co wpędza w nerwicę przywódców Wielkiej Brytanii i USA. Naukowcy zostają odcięci od świata, a tajemnicze znalezisko jest przetransportowane do Stanów i umieszczone w Strefie 51.
Najbardziej przekonała mnie do siebie historia współczesna. Jest to całkiem sprawnie skonstruowany kryminał/thriller, gdzie pojawiają się ciągle nowe tropy, śledztwo zmierza na manowce, a para detektywów, z oporami, się dociera. Trochę gorzej jest w przypadku historii średniowiecznej, choć jest to również ciekawy wątek i mógłby zostać bardziej wyeksploatowany. Oczywiście po uprzednim dopracowaniu. Za to opowieść środkowa był to dla mnie wypychacz. Niby tłumaczył jak woluminy z angielskiej wyspy znalazły się w amerykańskiej podziemnej bazie, ale robił to bardzo naokoło i bez przekonania.
![]() |
| źródło |
W ogóle, jak dla mnie, Glenn Cooper chciał zmieścić za dużo w jednej książce. Czegóż tam nie mamy? Jest trudna przeszłość Willa, dzieciobójstwo, alkoholizm, wojenne wspomnienia, spece komputerowi, UFO, kumple z akademika, gwałt, "poświęcanie dziewic", hazard, morderstwa, tajne bunkry, scenariusze do filmów, fatum i Winston Churchill. Po prostu za dużo.
![]() |
| źródło |
Biblioteka umarłych to powieść, z której oceną mam problem. Mnie nie zachwyciła, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, z tego że nie jest ona zła. Autor miał jakiś, ciekawy pomysł. Jego realizacja jest bardzo nierówna, ale to czy bardziej się Wam powieść spodoba czy bardziej Was zrazi musicie chyba ocenić sami.
Książkę zgłaszam do wyzwania: Historia z trupem













